Psychologia on-line
Anonimowość, profesjonalizm, bezpieczeństwo Płatności

Płatności

Masz pytanie?
Skontaktuj się z nami!



                        zapomniałeś hasła? załóż konto
Jesteś tutaj: Strona główna » Czy wiesz że?

Rodzicielstwo bliskości

Czym jest rodzicielstwo bliskości? Filozofią, która opiera się na intensywnej więzi emocjonalnej, jaka może połączyć dziecko z jego opiekunami. Ta silna więź, przywiązanie mają olbrzymi wpływ na jakość przyszłego życia malucha.

• • •

Niemal każda mama doskonale wie jak trudne może być rodzicielstwo/macierzyństwo. Jego cienie dosięgają mnóstwo kobiet (na całym globie) funkcjonujących w tej jakże istotnej roli – matki. W chwilach zwątpienia nasza rodzicielska i fantastyczna intuicja, instynkty ulegają storpedowaniu przez wszystkowiedzącą postawę. Pojawiają się natrętne bitwy typu: ‘kto postawi dziś na swoim dziecko czy ja (rodzic)?’, doświadczamy kolejnych dewastujących walk, które męczą i sprawiają, że macierzyństwo przypomina katorżniczą pracę. Wszystkowiedząca postawa jest (niestety) intensyfikowana przez osoby, treści stojące sztywno na czele straży chroniącej absolutne prawdy dotyczące  procesu wychowawczego. Ta mało elastyczna straż występuje bardzo często w osobach naszych mam, teściowych, koleżanek (i tego całego najazdu babińca), pojawia się także w mediach oraz wszelkiego rodzaju poradnikach.

Zbyt często ich ‘dobrotliwe’ podszepty, treści zakłócają, zagłuszają w nas – matkach/rodzicach to, co doskonale i intuicyjnie wiemy, czujemy. Że kontakt z dzieckiem od jego pierwszych chwil życia, tzw. skóra do skóry jest genialny i bardzo ważny dla rozwoju mojego dziecka. Że naturalne karmienie piersią to kwintesencja miłości i szacunku! Że to wspaniała przygoda, której nie trzeba kończyć po paru miesiącach pięknego trwania uginając się pod presją dezaprobaty społecznej. Że nie muszę/nie musimy kontrolować dziecka i jego wszystkich potrzeb. Że wspólne spanie z dzieckiem nie jest złe, wręcz przeciwnie! Istnieją badania, które pokazują, iż spanie z niemowlętami, kilkuletnimi dziećmi ma pozytywny wpływ na całą rodzinę. Że noszenie maleństwa w chuście jest bezcenne jeśli chodzi o aspekt i potrzebę bliskości, naturalnego codziennego życia z dzieckiem. To cenny dotyk.

Za co sama pokochałam rodzicielstwo bliskości? Za fantastyczny zbiór możliwości jaki oferuje. Dowiadując się o rodzicielstwie bliskości doznałam namacalnej…ulgi. Śmiało odrzuciłam sztywne metody wychowawcze i poczułam się bezpiecznie. Zaufałam swojej intuicji. Wspomniałam niegdyś koleżance, że poddając swoje dziecko bezmyślnemu i co gorsza usilnemu treningowi samodzielnego zasypiania (oczywiście pod naporem opinii społecznej, porównań itp.) czułam namacalnie jak mój instynkt, intuicyjne przesłanki tłuką się z moim własnym intelektem! I czułam, że to właśnie ten wyspecjalizowany(!) intelekt jest szkodnikiem. Moje naturalne poczucie tego, co jest dla mojej córki najlepsze (ramiona matki!) było bombardowane narastającymi wątpliwościami. Intelekt natrętnie, intensywnie próbował rozstrzygać co powinnam zrobić. A przecież owy intelekt jakże niewiele wie o moich/naszych prawdziwych, rzeczywistych potrzebach. Dziś szczerze namawiam kobiety, matki, ale i mężczyzn/ojców, aby zaufali oni sobie i swoim wspaniale rozwiniętym instynktom, szczególnie tym wyspecjalizowanym w opiece nad dzieckiem. Rodzice naprawdę mają ogromny potencjał, który mogą zrealizować w kontakcie ze swoim dzieckiem. Biją na łeb, na szyję wyszukanych ekspertów.

I tak na próżno w rodzicielstwie bliskości poszukiwać, wyczekiwać kolejnych sztywnych wymogów, określonych list zadań do wykonania i opanowania przez dziecko i jego rodziców (dzięki Bogu! Uff!). Nie ma tu przestrzeni na specjalistyczne strategie postępowania z małym człowiekiem, które MUSZĄ zostać KONIECZNIE zrealizowane. Rodzic ma przede wszystkim towarzyszyć, słuchać, rozumieć i nie psuć, nie przeszkadzać. Uwielbiam rodzicielstwo bliskości za wyrozumiałość. Jest masa dróg do rodzicielstwa bliskości. Ja obrałam własną indywidualną ścieżkę, którą z ogromną przyjemnością kroczę. Każdy wybiera własną drogę słuchając swojego wewnętrznego głosu zwanego intuicją i swojego dziecka.

I nie. To nie jest model bezstresowego wychowywania dzieci.

opracowała: Beata Gotkowska-Białko

powrót